:: Menu ::
:: Sponsorzy ::



SpeedMed

Park Linowy Kielce

E-Pamir

SportPower

Go-Sport

9a

Dynamik





:: Partnerzy ::











:: Pogoda ::
Prognoza ICM UM
Prognoza ICM COAMPS


:: Przejścia-Kielecczyzna ::
Cele działu:
1. Gromadzenie informacji o przejściach w podkieleckich rejonach wspinaczkowych.
2. Aktualizacja internetowego przewodnika po świętokrzyskich ogródkach wspinaczkowych poprzez:
- wpisywanie propozycji wycen dla istniejących dróg - co pozwoli lepiej określić ich trudności
- zamieszczanie informacji o nowo powstałych (poprowadzonych) drogach, "odkopanych" ścianach czy też całych ogródkach (te informacje należy zamieści w polu KOMENTARZ w poniższym formularzu)

Zapraszam do wpisywania swoich dokonań.

:: Archiwum: 2005 :: 2006 :: 2007-2008 ::

:: Wszystkie Przejscia ::
Statystyki dla rejonu: Alpy Delfinatu, Massif des Ecrins
DrógPrzejść
Drogi III:0
Drogi III+:0
Drogi IV:0
Drogi IV+:0
Drogi V:0
Drogi V+:0
Drogi VI:0
Drogi VI+:0
Drogi VI.1:0
Drogi VI.1+:0
Drogi VI.2:0
Drogi VI.2+:0
Drogi VI.3:0
Drogi VI.3+:0
Drogi VI.4:0
Drogi VI.4+:0
Drogi VI.5:0
Drogi VI.5+:0
Suma:2

Rejon Droga, wycena, styl Data przejścia Autor przejścia

Alpy Delfinatu, Massif des EcrinsTu ris Maye, Tete de la Maye ED-/6c OS 2012-08-02Maciek Domański i Zbyszek Krośkiewicz
Długość 400m. , czas przejścia 5 godz. Droga bardzo ładna , o solidnej skale. Główne trudności na pierwszych kilku wyciągach i potem na kilku ostatnich. Miejsce kluczowe (6c) to lekko połoga płyta z kilkoma ruchami na „niczym”. Dobrze ubezpieczone. Parametryczne – łatwiejsze dla wysokich. Tete de la Maye to świetna ściana na rozwspinanie się w rejonie. Z daleka wygląda jak bałuch – ma kopulasty wierzchołek i jest miejscami poprzecinana trawkami. Ale z bliska już widać, że oferuje setki metrów solidnej wspinaczki. Wspinaczka ze Zbyszkiem to prawdziwa przyjemność. Wszystko idzie bardzo sprawnie. Zmiana na stanowiskach zabierała nam często poniżej 2 min. Stara szkoła – mamy te same sposoby operowania sprzętem i porozumiewania się. Stąd wszystkie drogi zrobiliśmy dobrze poniżej przepisowego czasu. Niestety, nasz wyjazd nie udał się do końca, i to nie bez naszej winy. Droga Tu Ris Maye była naszą ostatnią drogą w tym rejonie, w tym sezonie.. Schodząc tydzień wcześniej spod Aiguille Dibona napiliśmy się wody ze strumienia, ignorując bliskość szlaku i owce pasące się w okolicy… Kosztowało nas to zatrucie żołądkowe i wyłączenie z akcji. Rozwolnienie, nudności i wysoka gorączka położyły mnie na kilka dni. Zbyszek cierpiał trochę mniej i pozbierał się szybciej niż ja, ale zanim razem byliśmy gotowi do akcji, zostało nam czasu tylko na ten jeden ostatni krótki strzał, przed wyjazdem do domu…

Alpy Delfinatu, Massif des EcrinsVisite obligatoire, Aiguille Dibona TD+/6a OS 2012-07-26Maciek Domański i Zbyszek Krośkiewicz
Długość 300m, czas przejścia 4,5 godz. Droga idąca samym środkiem Aiguille Dibona. Sama Igła robi wrażenie już z daleka. Przypomina Grand Capucin, tyle, że jest troszkę smuklejsza, z jeszcze ostrzejszym wierzchołkiem. Droga przepiękna, trzyma na całej długości (może ze dwa wyciągi nie miały trudności szóstkowych), generalnie dobrze obita, z wyjątkiem ostatnich kilku wyciągów, gdzie brakowało plakietek na stanowiskach – ktoś je usunął, prawdopodobnie żeby ograniczyć zjazdy drogą, co przy dużej liczbie zespołów w ścianie, która na górze jest bardzo wąska mogło tworzyć „zatory” na stanowiskach. UWAGA: Opis drogi w przewodniku wskazuje na to, że można nią zjechać po skończeniu. Na to liczyliśmy i nie zabraliśmy ani sprzętu do improwizowania zjazdów, ani butów na zejście. Jednak, z braku plakietek na ostatnich wyciągach byliśmy zmuszeni zjeżdżać i schodzić Drogą Normalną (od tyłu) w butkach wspinaczkowych, co w terenie alpejskim kosztowało nas przemoczone stopy i odciski na palcach (duże płaty śniegu i piarżyska). W podobnej sytuacji były zresztą też inne zespoły. Wnioski dla przyszłych zdobywców Aiguille Dibona: Albo dowiedzieć się jaki jest status quo na stanowiskach, albo zabrać buty na zejście. Skała supersolidna, choć jakiś kamień musnął mi kask na jednym z dolnych wyciągów – było tam nad nami kilka zespołów. Droga jest bardzo popularna (to klasyk rejonu -- nazwa tłumaczona na polski to „Wizyta obowiązkowa”), więc należy ją zaczynać albo bardzo wcześnie albo dość późno. My zaczęliśmy po 11tej, jako ostatni zespół tego dnia, ale poszło nam bardzo gładko – przegoniliśmy nawet dwa zespoły zanim Igła nie zrobiła się tak wąska, że nie dało się już nikogo mijać. Zejście już nie było tak przyjemne…

Od 18-02-2006 strone odwiedziło :
(C) 2004 - 2018. Herman & Zioło